• MOJE DROBNOSTKI

    w dzień targowy

    Gdyby istniał Targ Uczuć i Emocji, co tydzień w sobotę wybierałabym się tam z wielką torbą.  Na liście zakupów na pierwszym miejscu – Dystans. Przebieram, wybieram, szukam dojrzałego. Biorę siedem kilo, na każdy dzień. Będę łykać po jedzeniu.  Potem kupuję pięć kilo Cierpliwości. “Może być ciut więcej?” – pyta Pan sprzedawca, zerkając na wagę. Uśmiecham się i przytakuję – wiem, że się nie zmarnuje.  Jeszcze dwa kilo Troski o Siebie, Radości z Drobiazgów i Wdzięczności za Każdy Dzień. „Po ile Empatia”? – pytam zaaferowanej sprzedawczyni. Droga, ale biorę. Jest bezcenna. Dokładam kolejne dwa kilo do Uczuć i Emocji. A potem poszłabym z (pełnymi) torbami. 

  • ZAPISKI Z ŻYCIA

    halo!

    Sprawdzam, czy jeszcze umiem: … ubierać myśli w słowa … żonglować znaczeniami … nazywać nienazwane Mam nadzieję, że tego – jak jazdy na rowerze – się nie zapomina. Dawno mnie tu nie było. Zabrakło mi czasu na pisanie, bo życie pisało się szalonym tempem. Dziś wróciłam do krainy zwanej blogosferą. Zdjęłam tabliczkę „closed” i wietrzę. Wpuszczam powietrze i słowa. Moje, zwyczajne, ułożone pod wpływem chwili. I nucę sobie: Przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalony A za nami pozostaje 100 okazji przegapionych Ktoś wytyka nam co chwilę W mróz czy w upał, w zimie, w lecie Szans niedostrzeżonych tyle I ktoś rację mam, lecz przecież… Jeszcze w zielone gramy,…